Podsumowanie 2k16

podsumowanie roku 2016 przez Paide (Paweł Dunajko)

RAP Game:

Jpegmafia
Hannibal King
Lord Apex
Adamn Killa – Back 2 Ballin
Bub Styles – Fatboy Sessions
Audio Push – Inside The Vibe
KAMAIYAH – A GOOD NIGHT IN THE GHETTO

Bezapelacyjnym numerem jeden w mojej zajawce rapowej był Jpegmafia. Mieszanka awangardowego biciwa, zaangażowanych tekstów i wściekłości zbliżonej do Death Grips.

Chętnie sięgałem po mocne i oryginalne flow oraz jazzujące sample. Ostentacyjnie zauroczyła mnie KAMAIYAH i jej retro g-funkowe stylizacje.

Rythymix:

Rain Text / Inventing Masks
Nicola Ratti – Pressure Loss
Second Woman
Sendai – Ground And Figure / Yves De Mey – Drawn With Shadow Pens
Foodman – Ez Minzoku
Lautbild – Pulsus Frequens

Rytmizacje wciąż podlegają procesowi wyabstrahowania, oddalając się od przyjemnego i łagodnego terenu metrum 4/4. Poziom abstrakcji intensyfikuje się, ale paradoksalnie mam wrażenie, że jest przez słuchacza coraz lepiej przyswajalny.

Nowe projekty Giuseppe Ielasiego to wariacje wokół serii Stunt, choć bardziej uporządkowane. Jego koleżka Nicola Ratti w Pressure Loss rozwija swoje wymyślne rytmiczne fascynacje. Tegoroczny występ Rattiego we Wrocławiu utrzymany w tempie 170 bpm był jedną z najlepszych rzeczy live jakich doświadczyłem w 2016 roku.

Z kolei Second Woman (efekt kolaboracji artystów odpowiedzialnych za takie projekty jak Telefon Tel Aviv i Belong) to buzująca IDM’owa hybryda. W 2016 roku Spectrum Spools wyrosło na lidera, jeśli chodzi o tego typu wydawnictwa. Wspomniane Second Woman, płyta Yvesa De Mey’a oraz Sendai, wydane w Editions Mego (labelu matce Spectrum Spools), za które De Mey odpowiada w połowie, to pozycje nawiązujące do muzyki algorytmicznej spod znaku SND, ale wzbogacone o walor przestrzenny i surowo ilustracyjny.

Na zgoła innym, opływającym w bogactwo szczegółów, biegunie lokują się płyty Foodmana i Lautbilda. Niekiedy przypominają ulotne, mgnieniowe fantazmaty (Foodman), a czasem stają się melancholijną progresywną wiksą (Lautbild).

New Waves:

Bala Club
NAAFI
Santa Muerte
Intruder Alert
Gqom

Kilka lat temu zapowiadałem, że święcący wtedy swoją chwilową sławę moombahton osiągnie wymiar globalny i spopularyzuje się. Niestety, tak się nie stało, ale co jakiś czas moda na raggaton i latynoamerykański vibe powraca. W ubiegłym roku za sprawą kolektywów: NAAFI, Bala Club i remiksów od Santa Muerte możemy mówić o swoistym revivalu tego zjawiska.

Innym ciekawym kierunkiem jest południowo-afrykański rdzenny bass sound, Gqom. Ten, utrzymany w stosunkowo spokojnym tempie 125 bpm, gatunek cechuje charakterystyczny wychłodzony, surowy trans, przypominający jakiś dystopijny futurystyczny soundtrack, któremu jednocześnie nie można odmówić ciepłego brzmienia. Na krajowym terenie na uwagę zasługują mechaniczne bity ekipy Intruder Alert i jej głównodowodzącego B.YHZZa, który wystąpił w 2016 roku na Unsoundzie.

Deep:

Porter Ricks – Shadow Boat
Andy Stott – Too Many Voices
Ran Slavin – Bittersweet Melodies
Fluxion – Vibrant Forms III
Normal Bias – st

Rok 2016 był czasem wielkich powrotów. Swój pierwszy rilis, po ponad dekadzie milczenia, zaprezentowali Porter Ricks. Bezkompromisowa głębia nie straciła nic ze swojej świeżości. Ich album zapowiadany na rok 2017, obok nowego wspólnego wydawnictwa twórców Techno Animala, to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier.

Równie odległy w czasie skok zaliczył Fluxion, który powrócił do słynnej serii Vibrant Forms. O ile to, co Konstantinos Soublis wydawał pomiędzy Vibrant Forms II i III, niespecjalnie mnie interesowało, tak w przypadku wskrzeszonego projektu z Chain Reaction okazało się doskonałym powrotem. Zdecydowana większość trójki to perfekcyjne głębinowce i w zasadzie tylko jeden utwór ociera się o mielizny z Echocord.

Po trzech latach przerwy nowym albumem przypomniał o sobie Ran Slavin. Po raz kolejny otrzymujemy dawkę podskórnego, rwącego się pulsu, wplecionego w jakąś zamgloną muzyczną pocztówkę.

Czy debiut po trzydziestce, w świecie tak dynamicznie zmieniającej swój krajobraz muzyki, może być dobry? RP Boo ze swoim wydanym kilka lat wstecz albumem Legacy pokazał, że jest to możliwe nawet po czterdziestce. Z kolei yac i [77] (jako Normal Bias), choć nie musieli czekać na swój debiut tak długo jak Buu, to kiedy już dostali szansę wydania swojej muzyki, wykorzystali ją w stu procentach. Ich LP to mieszanka dubowej smoły i klikania z labelu ~scape, dzięki czemu wyszedł im nowoczesny i niebanalny retrofuturyzm.

Werkz:

Jakub Lemiszewski
J(ay).A.D – The Gods Are Dead
SeekersInternational – LoversDedicationStation
Rhythm Baboon – The Lizard King
DJ Nj Drone – Syn Stair
M.E.S.H. – Damaged Merc
Tiga – The Sound: Vol.1

To, co zwracało moją uwagę w „muzyce tanecznej” to głównie gatunkowe przesunięcia i hybrydyzacje. Za jedną z nich, w moim ukochanym footworku, odpowiadał Jakub Lemiszewski. O ile jego utwory funkcjonujące samoistnie mogą jawić się jako nie do końca przekonujące byty, tak podczas występu live Jakuba bardzo szybko stają się energetycznym techno pociskiem, który ma za zadanie wycisnąć z ciebie ostatnie soki. I choć jestem fanem postępującego redukcjonizmu (Theater 1) bądź długich tematów (loopdrive, CRZKNY), to obok propozycji Jakuba nie sposób było przejść obojętnie.

Idąc dalej footworkowym tropem, 2016 rok przyniósł nowe wydawnictwa holenderskiego producenta J(ay).A.D aka Jay All Day, w których łączył grime, slow/fast z tempem 160.

Dokonania SeekersInternational obserwuję od kilku lat, jednak dopiero na tegorocznej płycie LoversDedicationStation, będącej swoistym kontinuum rozgłośni radiowej emitującej jamajski flow, można było usłyszeć ciekawe stylistyczne eksperymenty, w których uniwersum został wchłonięty nawet footwork.

Do faktu, że Rhythm Baboon z każdym kolejnym wydawnictwem ma do zaoferowania zupełnie inną wizję muzyki, zdążyłem się przyzwyczaić w trakcie prac nad Danzig In The Ghetto i Rhythymwerkz. W 2016 roku muzyka Baboona dojrzała, a on sam stał się twórcą autonomicznym, czego efektem jest pierwsza w historii polskiego footworka dwunastka wydana nakładem U Know Me Records. Można by zadać pytanie, czy obranie przez Baboona kierunku bliższego chicagowskiemu brzmieniu nie pozbawi go wyrazistego i eksperymentalnego stylu, do którego zdążył mnie przyzwyczaić, ale chyba nie powinienem się martwić, bo na pocieszenie pozostaje mi perspektywa kasety Szymona zaplanowanej na 2017 rok w Pawlaczu Perskim i tam spodziewam się większego sonicznego wyzwania niż miało to miejsce na The Lizard King.

W 2016 roku muzyka jersey club, która dotychczas wydawała się gatunkiem opornym na jakiekolwiek eksperymentowanie, wreszcie doczekała się pierwszych prób wyjścia poza stylistyczne ramy. DJ Nj Drone i M.E.S.H. przedstawili jego nową, wymagającą wizję. Z kolei Tiga, jedna z ikon tego gatunku, za sprawą Lit City Tracks wypuścił swojego mixtape’a.

Women:

Jana Rush
Suzi Analogue

Jana Rush to ikona footworka. Pierwsza kobieta produkująca footwork (mająca w swoim dorobku płyty dla Dance Mania), stopniowo zdobywa należne jej miejsce w footworkowym panteonie. W 2016 roku za sprawą Objects Ltd (Lary Rix Paradinas) zwróciła na siebie uwagę krytyki EP’ką MPC 7635 obfitującą w różnorodne tempa i klasyczny chicagowski brud. Na 2017 rok zaplanowano jej winyl i mam wrażenie, że oprócz również wtedy spodziewanego kolejnego albumu Jlin, to Jana Rush może okazać się większą sensacją niż następca Dark Energy.

Suzi Analogue jest mieszkającą w Nowym Jorku beatmaker’ką. Choć jej muzyczny rodowód ulokowany jest bardziej po stronie hip-hopu, to wydany przez nią mixtape ZONEZ V.2 iskrzy od pełnych kolorów footworkowych hitów.

Artificial Sounds:

Bio Future Laboratory / Eco Futurism Corporation
(Herbarium, ZRDZM, Gem Tree, Tropical interface)
WWWINGS
Motion Graphics

Ecotronika, w przeciwieństwie do elmuzyki, w najbliższym czasie raczej nie powinna stoczyć się w nacechowaną pejoratywnie archaiczną szufladkę. Bliżej jej do projektów architektów wznoszących swoje wizjonerskie konstrukcje w AutoCADzie. Z jednej strony są to struktury odrealnione, z drugiej próbujące znaleźć swoje umocowanie w konkrecie.

Te futurystyczne utopie dźwiękowe, choć mogą odpychać swoim hiperrealizmem i przeładowaniem, to jednak tworzą powalające środowiska i ekosystemy, całkowicie odizolowane od mimetycznej narracji. Świetnym przykładem może być płyta Motion Graphics, gdzie sound design staje się interface’em doświadczenia muzycznego.

Narrative:

Mark Pritchard – Under The Sun
Moodyman – DJ Kicks
Benjamin Brunn – Plastic Album
Portable – Alan Abrahams
Félicia Atkinson & Jefre Cantu-Ledesma – Comme Un Seul Narcisse
Masayoshi Fujita & Jan Jelinek – Schaum
Andrew Pekler – Tristes Tropiques

Płyty narracyjne, koncepty opatrzone wyimaginowaną historią, eleganckie selekcje utworów tworzących spójny obraz.

Reklama