Raymond Queneau „Sto tysięcy miliardów wierszy”

photo by Paweł Dunajko

Zawartość książki, pomijając autorski wstęp oraz teksty teoretyczne na jej końcu, to dziesięć sonetów rozmieszonych na dziesięciu stronach pociętych w paski zawierających pojedynczy wers. Dzięki temu zabiegowi (potraktujmy to stwierdzenie jako stylistyczny eufemizm, ponieważ strukturę sonetów – odpowiedni dobór słów, wersyfikacja etc. – określa algorytm oraz ściśle zaplanowana i wytyczona architektura budowy książki) uzyskujemy możliwość wygenerowania ogromnej liczby (jak wskazuje na to sam tytuł) możliwych odczytań sonetów.

photo by Paweł Dunajko

Lektura Stu tysięcy miliardów wierszy nieodparcie przypomina mi przedzieranie się przez gęsty las, gdzie poszczególny wers, jak gałązka, prowadzić może do liścia, a nawet całego drzewa. Przedzieranie się wskazuje również na pewien wysiłek, nasz aktywny wkład w odnalezienie i trzymanie się obranej ścieżki odczytu. Każdy ruch (dosłownie), każda decyzja może okazać się wytyczeniem nowej przestrzeni, a tym samym, powstaniem nowego śladu. Naszą „wędrówkę po lesie” możemy rozpocząć w dowolnej jego części, zanurzając się w nieprzystępny gąszcz zielonych i splątanych ze sobą znaczeń prześlizgujących się mimowolnie między palcami. Oczywiście, można sobie również pozwolić na spokojną podróż, rozpoczynając ją od zastanego układu, stopniowo zagłębiając się w poszczególne wersy (kierując się np. hedonistyczną zasadą: wybieram ten bo mi się podoba, albo: wybiorę tamten, bo może ciekawie brzmieć w zestawieniu z innym etc.) próbując aktywować ich sens w nowej całości. W ten sposób ów metaforyczny las może się nagle okazać czymś, co otacza nas zrazu, a każdy nasz gest jest stwarzaniem jego struktury na nowo (wyglądu, zagęszczenia, krajobrazu) od… wewnątrz.

photo by Paweł Kamiński

Jak daleko wzrokiem sięgnąć (jednak nie dalej niż nad krawędź kartki) dostrzegamy książkę, która stwarza modus technologii, wprowadzając żywioł języka w ściśle wytyczoną rzeczywistość i jej potencjalne realizacje. To nic innego jak mechanika rozkwitania zieleni, generator tekstów, czy wreszcie „piekielna machina” tnąca w paski znaczenie.

photo by Paweł Dunajko

Raymond Queneau – Cent Mille Milliards de Poèmes

[audio:http://www.archive.org/download/Raymond_Queneau_-_Cent_Mille_Milliards_de_Pomes/Raymond_Queneau_-_Cent_Mille_Milliards_de_Poemes.mp3]

Track list:
1. Francisco López & Lawrence English – Pattern Review By Motion
2. Ryuta Kawabata – ppCD 1.1-06
3. Francisco López – Untitled #209


Some right reserved

Raymond Queneau (1903-1976) – francuski poeta, powieściopisarz i eseista, współzałożyciel eksperymentalnej grupy literackiej OuLiPo (Warsztatu Literatury Potencjalnej). Należał do Akademii Goncourtów, był także dyrektorem Encyklopedii Plejady wydawnictwa Gallimard, a jako Satrapa należał do Kolegium Patafizyki. Sukces światowy zawdzięcza głównie dwóm dziełom: powieści Zazi w metrze (Zazie dans le métro, 1959) i Ćwiczeniom stylistycznym (Exercices de style, 1947).

Linki:
www.liberatura.pl
www.en.wikipedia.org
www.ha.art.pl

Reklama