MUSICA ELECTRONICA NOVA: NIEDZIELA 15.05 „Mistrz i elektronika” Aula Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, ul. Szewska 37

Pierwszym wydarzeniem trzeciego dnia festiwalu był występ wszechstronnego multiinstrumentalisty Daniela Kientzy’ego oraz towarzyszącej mu rumuńskiej wykonawczyni Cornelii Petroiu. W ich wspólnym repertuarze znalazły się utwory czworga kompozytorów: Calina Ioachimescu, Gillesa Racota oraz dwójki polskich kompozytorów Magdaleny Długosz i Rafała Augustyna. Daniel Kientzy grał na saksofonach z kolei Cornelia Petroiu odpowiadała za warstwę elektroniczną wykonywanych utworów.

photo by Paweł Kamiński (www.photoblog.com/PawKam)

Obserwując tego typu wydarzenia w kameralnej przestrzeni, można z bliska obserwować jak wykonawcy przygotowują się do swoich zadań. Cornelia Petroiu przeglądająca notację i zapis graficzny utworu; ustawiająca różne parametry na pulpicie, używając pokrętła, którego hałas rozchodził się po całej sali. Daniel Kientzy spoglądający uważnie w stronę Cornelii, oczekujący na sygnał, w którym będą mogli równocześnie rozpocząć grę – on na saksofonie, ona uruchamiająca elektroniczną aparaturę kompozycji.

photo by Paweł Kamiński (www.photoblog.com/PawKam)

Ta swoista symbioza pomiędzy wykonawcą-wirtuozem, a wykonawcą-inżynierem-dźwięku, stanowiła o sile i słabościach prezentowanych utworów. O ile partie Daniela Kientzy’ego nacechowane były dynamiką i pulsującym „powietrzem”, o tyle rola Cornelii Petroiu, sprowadzała się do uruchamiania odpowiedniego zestawu efektów we właściwym momencie i dbaniu o to, by warstwa elektroniczna była dokładnie tym, co znajdowało się w przygotowanej przez kompozytorów „instrukcji”.

photo by Paweł Kamiński (www.photoblog.com/PawKam)

Ta dysproporcja pomiędzy elektroniką a żywym materiałem zaznaczała się bardzo wyraźnie podczas wykonań. Mógłbym nawet pokusić się o twierdzenie, że muzyka współczesna/akademicka posiada pewien bardzo charakterystyczny sznyt, którego nie sposób nie rozpoznać. Czasami stanowi to duży atut, ale tylko w przypadku gdy brzmienie wykracza poza pewne przyjęte ramy, zaś tutaj, można było odnieść wrażenie, że elektronika oraz saksofony idą obok siebie i nie tworzą spójnej całości.

photo by Paweł Kamiński (www.photoblog.com/PawKam)

Na uwagę zasługuje utwór Rafała Augustyna Acqua alta, zagrany jako ostatni. Wyraźnie zaznaczona warstwa rytmiczna w pierwszej części kompozycji przypominała wręcz popowy nerw, stanowiący o sile utworu, wychodząc poza schematy zarysowane w poprzednich wykonaniach.

photo by Paweł Kamiński (www.photoblog.com/PawKam)

Występy w Auli Ossolineum sprowokowały mnie do postawienia pytania o zasadność pewnych strategii w muzyce współczesnej: obróbce materiału, doboru warstwy elektronicznej, interakcji między muzykami i przede wszystkim osiągania twórczej radykalności. Podczas tego wieczoru zabrakło chyba jednak spoiwa, które by te wymienione aspekty odpowiednio zaakcentowało i oświetliło.

Reklama